*Naty*
Szłam korytarzem do wyjścia. Wszyscy już poszli, bo była dość późna pora. Wyszłam ze szpitala, pomyślałam, że przejdę się na spacer, bo co mam sama robić w domu? Poszłam do parku na ławkę na której pierwszy raz się z Maxim poznaliśmy. Ach, wróciły wspomnienia.
Nagle ktoś zakrył mi oczy i buzię. Wystraszyłam się, lecz na początku pomyślałam, że to żart, ale gdy ten "ktoś" mnie uderzył, zorientowałam się, że to nie żart! Po jakiejś chwili zemdlałam. Obudziłam się sama w jakiejś starej i opuszczonej hali po fabryce, z związanymi rękami i nogami do krzesła. Usłyszałam jak ktoś wchodzi do hali.
-Kim jesteś?! I dlaczego mnie porwałeś???!!!-wykrzyknęłam.
-Czy na pewno chcesz znać moją twarz?-powiedział znajomy mi głos.
-Tak chcę!- Zobaczyłam go! To był...Federico?! Jak on mógł coś takiego zrobić?-Federico??!!! Dlaczego to zrobiłeś, porwałeś mnie???
*Maxi*
Czuję, że wracają mi siły. Jest noc. Ze mną coraz lepiej, ale mam złe przeczucia i to bardzo. Z tego co pamiętam, to siedziałem sobie w domu, czekając na Naty, ćwiczyłem nowy układ. Ktoś zadzwonił do drzwi. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem Fede:
-O cześć Fede!- a on uderzył mnie z pięści w twarz. Bardzo mnie to zaskoczyło, gdyż byliśmy zawsze dobrymi przyjaciółmi. Potem zaczął mnie jeszcze bardziej okładać, próbowałem się bronić, ale wiadomo, jest ode mnie większy. Bójka przeniosła się do sypialni, bo tam było najbliżej, w końcu straciłem przytomność i obudziłem się dopiero w szpitalu. Co go napadło? Co się z nim stało? I w ogóle gdzie jest Naty? Chciałbym by była przy mnie.
*Naty*
-Bo ja Cię kocham Naty!!!-wykrzyknął, bardzo mnie to zdziwiło-Kocham Cię! Nie rozumiesz? Przez cały czas próbowałem to w sobie zdusić, ale nie mogłem dalej Cię kocham! To ja pobiłem Maxiego, bo inaczej nie mógłbym Cię zdobyć!!!-cały czas krzyczał.
-Ale tak się kobiety nie zdobywa! Ja tak czy siak cię nie pokocham! Ja kocham tylko Maxiego i jak mogłeś myśleć, że gdy go pobijesz i mnie porwiesz to Cię pokocham i w ogóle jak mogłeś to zrobić Maxiemu??!!! Byliście tak dobrymi przyjaciółmi! Ja Cię nie kocham!-ja też zaczęłam krzyczeć.
-Na pewno? Zaraz się przekonamy!-zaczął się do mnie powoli zbliżać.
-Nieeeeeee!!!!!!!!!!-krzyczałam ile się dało, nagle do hali wbiegł........Maxi??!!! Co on tu
robi, dlaczego nie jest w szpitalu?!
-Zostaw ją!!!-wykrzyczał i walnął go z pięści w twarz. Federico się zatoczył, ale powrócił do normalności i zaczęła się bójka, a ja musiałam patrzeć jak mój ukochany mąż dostaje, lecz na razie wygrywa! Tak Fede się poddał! Teraz Maxi podbiegł do mnie i rozwiązał mi ręce i nogi.
-Maxi! Tak mi Cię brakowało!-przytuliłam go, on mnie też, ale zaraz potem wyciągnął telefon z kieszeni i zadzwonił po policję, która zaraz przyjechała.
-Dzień dobry!-powiedział policjant-Co się stało?
-A więc tak: Najpierw ten oto pan-mówił Maxi i wskazał na Fede-najpierw mnie pobił, a gdy ja leżałem w szpitalu to porwał moją żonę.
-Czy pani potwierdzi zeznania męża-tym razem zwrócił się do mnie.
-Tak oczywiście!
-Dobrze a więc na razie to wszystko, lecz będą państwo przesłuchiwani, ale to już nie teraz, mogą już państwo iść.
-Dobrze dziękujemy-odpowiedziałam, a potem zwróciłam się do Maxiego-Słuchaj. Dlaczego uciekłeś ze szpitala?
-Ja nie uciekłem, tylko mnie wypisali. Miałem już wcześniej przeczucia, że stanie się coś złego. I akurat tędy przechodziłem i usłyszałem wrzask to przybiegłem.-opowiedział mi wszystko.
-Aha, to dobrze, bo już się o Ciebie martwiłam. Mój ty bohaterze.-przytuliłam się do niego. Poszliśmy w stronę domu. Gdy już tam byliśmy, położyliśmy się i momentalnie zasnęliśmy po przeżyciach kilku ostatnich dni.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziś chyba nawet długi wyszedł =D Mam nadzieję, że się podobał i proszę Was o komki, komki i jeszcze raz komki, bo nikt nie komentuje, to nie mam po co pisać =( Dobra, ale smutny humor odłóżmy na później ;)
Pyśka <3
Super :) !!!!!!!
OdpowiedzUsuńsuper :)
OdpowiedzUsuń