niedziela, 13 października 2013

*Violetta*
Jak się cieszę, że będę w końcu mieszkać z Leonem!!! Właśnie się pakuję. Obok mnie stoi Leon:
-Dużo jeszcze tych ciuchów kotku?-spytał.
-Nie wiem, ale w co będę się ubierać?
-Kupię Ci dużo ciuchów później.
-No dobra ok, to możesz zabrać to wszystko-pokazałam ręką-już do samochodu a ja zaraz zejdę.
Tych rzeczy wyszły 2 duże walizki, 3 średnie i 1 mała. No to nie za dużo.
*Leon*
Zaraz mi chyba kręgosłup wysiądzie!!!
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo, bardzo krótki rozdział, denny i bezsensowny, ale coś musiałam napisać :/ Przepraszam, że mnie nie było, ale nie było mnie w domu. Jutro jak mi się uda następny rozdział :)
Pyśka <3

czwartek, 10 października 2013

Przepraszam :C

Bardzo Was przepraszam, ale dziś nie dam rady napisać nowego rozdziału, bo jestem bardzo zmęczona, ale na pocieszenie dam kilka filmików z drugiego sezonu :)
Pyśka <3

środa, 9 października 2013

Rozdział 5 "Kocham Cię wiesz?"

*Maxi*
Obudziłem się o 11:00. Obok mnie leżała Naty, nareszcie oboje jesteśmy bezpieczni.
*Violetta*
Nareszcie sprawa z Naxi się wyjaśniła i są już bezpieczni. Szkoda tylko Federico, bo był moim dobrym przyjacielem, ale musi ponieść konsekwencje swoich czynów. Leżę tak w łóżku i zastanawiam się do jakiej pracy mogłabym pójść. Nagle zadzwonił do mnie Leon i spytał  czy poszłabym z nim na spacer, a ja odpowiedziałam, że chętnie, bo strasznie mi się nudzi.
Zeszłam na dół:
-Tato idę na spacer z Leonem!-krzyknęłam.
-O nie moja panno! Nigdzie nie idziesz.-powiedział z oburzeniem.
-A dlaczego niby nie? Jestem już dorosła i ja Ci oznajmiam a nie pytam!-zaczęła się kłótnia.
-Ale nadal żyjesz pod moim dachem i za moje pieniądze!
-A wiesz co? To w takim razie wyprowadzam się skoro uważasz, że jestem tylko kłopotem!-wybiegłam z domu.
-Violetto zaczekaj!-usłyszałam tylko za sobą. Pobiegłam do parku, do Leona. Widziałam jak siedział na ławce. Wstał i mnie przytulił i to właśnie w nim lubię, że gdy widzi mnie zapłakaną to nic nie mówi tylko mnie przytula. Dopiero później spytał co się stało:
-Violu kochanie co się stało, że jesteś taka zapłakana?-spytał czułym głosem.
-No bo... no bo...-chlipałam cały czas-pokłóciłam się z tatą.
-Ohhh... Biedactwo. A właśnie chciałem się spytać czy nie chciałabyś ze mną zamieszkać?
-Tak, tak, tak i jeszcze raz tak!-rzuciłam mu się na ramiona-tylko...musimy iść do mojego domu po moje rzeczy.
-Tak, ale spokojnie, lecz najpierw musisz pogodzić się z twoim tatą-powiedział ze spokojem, ale zarazem stanowczością.
-No dobrze. Tobie nigdy się nie oprę.-pocałowałam go namiętnie.
Poszliśmy do mojego domu. Weszliśmy:
-Tato! Muszę z tobą porozmawiać!-zaraz się zjawił w salonie-Tato naprawdę chciałam Cię przeprosić...
-Violu.-przerwał mi-Wiem ja też trochę przesadziłem i również chciałem Cię przeprosić.-przytuliliśmy się.
-Ale mam jeszcze jedną wiadomość. Wyprowadzam się do Leona.
-Cóż... Ciężko będzie mi to przeżyć, ale myślę, że jakoś dam radę.-uśmiechnął się.
-Dzięki, dzięki, dzięki! Kocham Cię wiesz?
-Wiem.-zaśmialiśmy się wszyscy.
-I oczywiście będę Cię czasem odwiedzać!
-A ty Leon masz się nią dobrze opiekować.-jak zwykle mój tata musi dodać swoje 3 grosze.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziś to tyle. Głównie z perspektywy Violi. Do zobaczenia w następnym rozdziale!!!
I takie video z moją jedną z ulubionych piosenek z Violi w wykonaniu Leona, Andresa i Napo =D
Pyśka <3

wtorek, 8 października 2013

Rozdział 4 "Czy na pewno chcesz znać moją twarz?"

*Naty*
Szłam korytarzem do wyjścia. Wszyscy już poszli, bo była dość późna pora. Wyszłam ze szpitala, pomyślałam, że przejdę się na spacer, bo co mam sama robić w domu? Poszłam do parku na ławkę na której pierwszy raz się z Maxim poznaliśmy. Ach, wróciły wspomnienia.
Nagle ktoś zakrył mi oczy i buzię. Wystraszyłam się, lecz na początku pomyślałam, że to żart, ale gdy ten "ktoś" mnie uderzył, zorientowałam się, że to nie żart! Po jakiejś chwili zemdlałam. Obudziłam się sama w jakiejś starej i opuszczonej hali po fabryce, z związanymi rękami i nogami do krzesła. Usłyszałam jak ktoś wchodzi do hali.
-Kim jesteś?! I dlaczego mnie porwałeś???!!!-wykrzyknęłam.
-Czy na pewno chcesz znać moją twarz?-powiedział znajomy mi głos.
-Tak chcę!- Zobaczyłam go! To był...Federico?! Jak on mógł coś  takiego zrobić?-Federico??!!! Dlaczego to zrobiłeś, porwałeś mnie???
*Maxi*
Czuję, że wracają mi siły. Jest noc. Ze mną coraz lepiej, ale mam złe przeczucia i to bardzo. Z tego co pamiętam, to siedziałem sobie w domu, czekając na Naty, ćwiczyłem nowy układ. Ktoś zadzwonił do drzwi. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem Fede:
-O cześć Fede!- a on uderzył mnie z pięści w twarz. Bardzo mnie to zaskoczyło, gdyż byliśmy zawsze dobrymi przyjaciółmi. Potem zaczął mnie jeszcze bardziej okładać, próbowałem się bronić, ale wiadomo, jest ode mnie większy. Bójka przeniosła się do sypialni, bo tam było najbliżej, w końcu straciłem przytomność i obudziłem się dopiero w szpitalu. Co go napadło? Co się z nim stało? I w ogóle gdzie jest Naty? Chciałbym by była przy mnie.
*Naty*
-Bo ja Cię kocham Naty!!!-wykrzyknął, bardzo mnie to zdziwiło-Kocham Cię! Nie rozumiesz? Przez cały czas próbowałem to w sobie zdusić, ale nie mogłem dalej Cię kocham! To ja pobiłem Maxiego, bo inaczej nie mógłbym Cię zdobyć!!!-cały czas krzyczał.
-Ale tak się kobiety nie zdobywa! Ja tak czy siak cię nie pokocham! Ja kocham tylko Maxiego i jak mogłeś myśleć, że gdy go pobijesz i mnie porwiesz to Cię pokocham i w  ogóle jak mogłeś to zrobić Maxiemu??!!! Byliście tak dobrymi przyjaciółmi! Ja Cię nie kocham!-ja też zaczęłam krzyczeć.
-Na pewno? Zaraz się przekonamy!-zaczął się do mnie powoli zbliżać.
-Nieeeeeee!!!!!!!!!!-krzyczałam ile się dało, nagle do hali wbiegł........Maxi??!!! Co on tu
robi, dlaczego nie jest w szpitalu?!
-Zostaw ją!!!-wykrzyczał i walnął go z pięści w twarz. Federico się zatoczył, ale powrócił do normalności  i zaczęła się bójka, a ja musiałam patrzeć jak mój ukochany mąż dostaje, lecz na razie wygrywa! Tak Fede się poddał! Teraz Maxi podbiegł do mnie i rozwiązał mi ręce i nogi.
-Maxi! Tak mi Cię brakowało!-przytuliłam go, on mnie też, ale zaraz potem  wyciągnął telefon z kieszeni i zadzwonił po policję, która zaraz przyjechała.
-Dzień dobry!-powiedział policjant-Co się stało?
-A więc tak: Najpierw ten oto pan-mówił Maxi i wskazał na Fede-najpierw mnie pobił, a gdy ja leżałem w szpitalu to porwał moją żonę.
-Czy pani potwierdzi zeznania męża-tym razem zwrócił się do mnie.
-Tak oczywiście!
-Dobrze a więc na razie to wszystko, lecz będą państwo przesłuchiwani, ale to już nie teraz, mogą już państwo iść.
-Dobrze dziękujemy-odpowiedziałam, a potem zwróciłam się do Maxiego-Słuchaj. Dlaczego uciekłeś ze szpitala?
-Ja nie uciekłem, tylko mnie wypisali. Miałem już wcześniej przeczucia, że stanie się coś złego. I akurat tędy przechodziłem i usłyszałem wrzask to przybiegłem.-opowiedział mi wszystko.
-Aha, to dobrze, bo już się o Ciebie martwiłam. Mój ty bohaterze.-przytuliłam się do niego. Poszliśmy w stronę domu. Gdy już tam byliśmy, położyliśmy się i momentalnie zasnęliśmy po przeżyciach kilku ostatnich dni.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziś chyba nawet długi wyszedł =D Mam nadzieję, że się podobał i proszę Was o komki, komki i jeszcze raz komki, bo nikt nie komentuje, to nie mam po co pisać =( Dobra, ale smutny humor odłóżmy na później ;) 
Pyśka <3

poniedziałek, 7 października 2013

Rozdział 3 "Co się stało?"

*Naty*

Obudziłam się jako pierwsza z dziewczyn. Zrobiło mi się bardzo nie dobrze, więc pobiegłam szybko do łazienki (na szczęście wiem gdzie jest). Widać powoli, że zaokrągla mi się już brzuch. Postanowiłam, że pójdę już do naszego domu (mojego i Maxiego). Zostawiłam dziewcczynom kartkę żeby się o mnie nie martwiły.
~Dom Naxi~

-Cześć Maxi!-wykrzyknęłam wchodząc do mieszkania. Dziwne nikt nie odpowiadał. Poszłam do sypialni, a co tam zastałam bardzo mnie przeraziło! Maxi leżał na ziemi nie ruszając się i był cały posiniaczony. Natychmiast zadzwoniłam po karetkę, zanim przyjechała siedziałam przy Maxim czekając  na karetkę, która przyjechała po 10 minutach. Pojechałam z nią do szpitala, bardzo się martwiłam tym co się stało, gdy Maxi odzyska przytomność muszę z nim na ten temat porozmawiać.
~Szpital~

Właśnie przyjechaliśmy do szpitala, Maxiego zabrali na salę operacyjną, a ja poszłam na korytarz czekać aż operacja się skończy. Pomyślałam, że zadzwonię po przyjaciół. Po 5 minutach już wszyscy byli: Viola, Ludmi, Cami, Fran, Brodway, Leon, Diego, Tomas
i Marco, a Fede nie było (dziwne).
-Co się stało??!!!-pytali wszyscy.
-Było tak, że wyszłam od Violi-zaczęłam opowiadać-i potem weszłam do mieszkania zawołałam Maxiego i gdy nie odpowiadał poszłam do sypialni i tam zastałam leżącego go na ziemi nieprzytomnego i posiniaczonego.-zaczęłam płakać. Wszyscy mnie przytulili. Z sali wyszedł lekarz i oznajmił, że jedna osoba może wejść do Maxiego, oczywiście ja weszłam,
zobaczyłam Maxiego w strasznym stanie, ale dobre chociaż to że żyje. Po 2 minutach zaraz weszła pielęgniarka i powiedziała, że Maxi musi odpocząć i można przyjść dopiero jutro. Wyszłam  z sali opowiedziałam, że jest w strasznym stanie i mogę przyjśc dopiero jutro.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że rozdzialik się podobał. Dziś tylko z perspektywy Naty.  Do zobaczenia 
w następnym rozdziale.
Pyśka <3

niedziela, 6 października 2013

Rozdział 2 "Zaręczyny"

*Leon*
-Chciałbym coś ogłosić! A więc...-uklęknąłem przed Violettą na jedno kolano z małym pudełeczkiem w ręce, bardzo się denerwowałem-Violetto Castillo czy zechcesz zostać moją żoną?-w końcu do wydusiłem.

*Violetta*
Leon się mnie spytał czy chcę być jego żoną! Jak ja długo na to czekałam!!!!
-Oh! Leon oczywiście że tak!!!-pocałowaliśmy się i potem wszyscy zaczęli nas ściskać, Olga najmocniej, nawet mój tata się ucieszył. A Angie powiedziała:
-Bardzo wam gratulujemy, ale myślę, że chcielibyście teraz porozmawiać, a więc idźcie do pokoju Violi.-bardzo podziękowałam jej wzrokiem i poszliśmy z Leonem do mnie.
~pokój Violi~
-Leon! Jak ja się cieszę!!! Będziemy żyć długo i szczęśliwie!-wołałam rozradowana-No i właśnie! Przecież muszę obdzwonić dziewczyny! Ale to później a teraz nacieszmy się chwilą
-Tak-pocałował mnie namiętnie a ja oddałam pocałunek. Do mojego pokoju wszedł tata i powiedział, że Leon musi już iść, a ja nie chętnie się na to zgodziłam. Jak Leon poszedł pomyślałam, że to dobry pomysł zrobić dziewczyński wieczór i przy okazji opowiedzieć dziewczynom co się wydarzyło. Zeszłam na dół i zapytałam się czy mogą przyjść dziewczyny na nocowanie, tata oczywiście się zgodził a więc zadzwoniłam do Fran:
F: Halo? Viola?
V: Hej Fran! Wpadniesz na nocowanko?
F: No pewka! Zaraz Będę, pa
V: Ok to ja powiadomię resztę dziewczyn, Bye!
I tak mniej więcej wyglądały wszystkie rozmowy. Zaprosiłam: Fran, Cami, Naty, Lu.
Gdy już wszystkie dziewczyny się zeszły, poszłyśmy do mojego pokoju i od razu musiałam się podzielić dobrymi wieściami:
-Hej dziewczyny! Mam naprawdę świetną wiadomość! Chcecie ją usłyszeć?
-Tak!!!-krzyknęły chórem
-A więc zaręczyłam się z Leonem!!!-wszystkie zaczęłyśmy piszczeć
-Naprawdę? Super! A kiedy i gdzie i jak?-zadawała pytanie za pytaniem Lu
-Dziś na kolacji powiedział, że chce coś ogłosić i uklęknął na jedno kolano, wyjął pierścionek i zapytał czy chciałabym być jego żoną, a ja się zgodziłam i wszyscy zaczęli nas ściskać!-opowiedziałam im wszystko. Potem zabrała głos Natalia:
-Wiecie co? Ja też mam wiadomość.-wszystkie popatrzyłyśmy na nią.
-Tak???-powiedziałam łagodnym tonem.
-Jestem w ciąży z Maxim!!!-wykrzyknęła
-Ale jak to????-no ale w końcu są już małżeństwem.
-No normalnie. Pewnej nocy zrobiliśmy TO i stało się. Jestem z tego bardzo szczęśliwa-opowiadała.
-My też-powiedziałyśmy równocześnie i się przytuliłyśmy do Naty.
-Wiesz już czy to będzie dziewczynka czy chłopiec?-spytała Cami
-Jeszcze nie, ale i tak my z Maxim nie chcemy wiedzieć jaka będzie płeć, bo chcemy mieć niespodziankę!- Wszystkie się przytuliłyśmy jeszcze raz i poplotkowałyśmy jeszcze trochę, a potem o 2 w nocy poszłyśmy spać.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To tyle. Dziś dodaję już 3 rozdział licząc z prologiem a więc więcej nie będzie. Proszę o komentowanie bo wtedy wiem że ktoś czyta ten mój badziew. Co do rozdziału myślę, że nie najgorszy jak na mnie =D Wiem, że krótki ale niestety więcej nie potrafię już napisać :)
Pyśka <3


Rozdział 1 "Powrót do Buenos Aires"

*Violetta*
Wręcz biegłam do budynku ciągnąc za sobą Leona nic nie więdzącego. O! Widzę już tatę, a obok niego Angie! Jak się cieszę że ich widzę!

*German*
German! Weź się w garść! Musisz jej to powiedzieć. W końcu to nic złego i myślę, że ona też się z tego ucieszy. O! Już ją widzę. Ale szybko biegnie i to na obcasach, pewnie dlatego że wie że mam jakąś niespodziankę.

*Leon*
Dobra. Muszę jej to wyznać i się spytać. Myślę, że German zaprosi nas na kolację to będę mógł to ogłosić przy wszystkich.

*Violetta*
Jestem tak podekscytowana tą niespodzianką! Ale myślę, że Leon też coś knuje, bo w samolocie widać, że nad czymś intensywnie myślał. Przywitałam się z tatą i Angie:
-Cześć tato! Cześć Angie! Jak ja się za Wami stęskniłam!- przytuliłam ich oboje- No więc   jaka to niespodzianka?!
-A więc tak: Jestem zaręczony z Angie i będziemy mieli dziecko!- wydusił to z siebie
-Naprawdę?! Jestem taka szczęśliwa!-naprawdę się ucieszyłam- No to może pojedźmy do domu i obgadamy wszystko?
-Ok! Właśnie chciałem zaprosić Was na kolację- odpowiedział
~Dom państwa Castillo~
No tak! Zapomniałam o Oldze i Ramallo! Ciekawe co tam u nich? Właśnie wchodzimy do domu:
-O Violetto! Jak ja za tobą tęskniłam! Nawet nie wiesz jak bardzo!-przytuliła mnie Olga, że nie mogłam oddychać
-Olgo...Nie...Mogę...Oddychać!-wykrztusiłam
-Ach, przepraszam Cię kochanie!-puściła mnie.
Zasiedliśmy do stołu i Olga podała kolację. Nagle Leon wstał i powiedział:
-Chciałbym coś ogłosić! A więc...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dramatyczne zakończenie! W następnym rozdziale dowiecie się co chce ogłosić Leon oraz czegoś więcej o innych bohaterach!
Pyśka <3

Prolog

Prolog

Violetta ma już 21 lat. Jest w związku z Leonem. Bardzo się kochają. Viola wie, że Angie to jej ciocia. Vilu jest już po studiach razem z Leonem.
*Violetta*
Dziś wracam z Leonem z wakacji z Majorki. Było cudownie! Leon był taki kochany i przygotował dla mnie przepiękną randkę. Teraz siedzimy w samolocie i już niedługo lądujemy. Strasznie nie lubię latać samolotem! Nagle zaczęło nami lekko bujać.
-Leon! Co to było? Ja nie chcę żeby samolot się rozwalił. Ja chcę żyć! Chcę przeżyć to życie z Tobą!!!- krzyczałam
-Violu. Spokojnie -złapał mnie za rękę- wszystko będzie dobrze.
-Jak to? Przecież... nie czułeś tego? Były turbulencje i  napewno już spadamy!
-Już wylądowaliśmy, kochanie.- powiedział ze spokojem Leon
-Tak? Uff... To dobrze tak się bałam, ale ty byłeś przy mnie. Chodź, bo mój tata już pewnie czeka na lotnisku.
Przed wśąściem do samolotu tata dzwonił jeszcze do mnie i powiedział mi że ma dla mnie niespodziankę, nalegałam żeby mi powiedział, ale mówił że to nie sprawa na telefon, tylko że powie mi na lotnisku jak przylecimy, a więc nie mogę się doczekać tej niespodzianki.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję że prolog sie podobał w pierwszym rozdziale dowiecie się jaką niespodziankę ma German. Będę się podpisywać:
Pyśka <3

Hej! Elo! Hello! Witam! itd. :P

Hejka!
Jestem Julia i założyłam właśnie tego bloga. Będę pisać opowiadanie o Violettcie, która jest już dorosła i po studiach. Oczywiście jestem za Leonettą, a więc o tym będzie to opowiadanie. Rozdziały postaram się dodawać codziennie choć wiecie że nie zawsze się to udaje, bo ja również jestem człowiekiem =D. No więc dziś już niedługo pojawi się prolog, a potem I rozdział, bo są już napisane a więc do zobaczenia w prologu!!! Będę się podpisywać:
Pyśka <3