Obudziłam się jako pierwsza z dziewczyn. Zrobiło mi się bardzo nie dobrze, więc pobiegłam szybko do łazienki (na szczęście wiem gdzie jest). Widać powoli, że zaokrągla mi się już brzuch. Postanowiłam, że pójdę już do naszego domu (mojego i Maxiego). Zostawiłam dziewcczynom kartkę żeby się o mnie nie martwiły.
~Dom Naxi~
-Cześć Maxi!-wykrzyknęłam wchodząc do mieszkania. Dziwne nikt nie odpowiadał. Poszłam do sypialni, a co tam zastałam bardzo mnie przeraziło! Maxi leżał na ziemi nie ruszając się i był cały posiniaczony. Natychmiast zadzwoniłam po karetkę, zanim przyjechała siedziałam przy Maxim czekając na karetkę, która przyjechała po 10 minutach. Pojechałam z nią do szpitala, bardzo się martwiłam tym co się stało, gdy Maxi odzyska przytomność muszę z nim na ten temat porozmawiać.
~Szpital~
Właśnie przyjechaliśmy do szpitala, Maxiego zabrali na salę operacyjną, a ja poszłam na korytarz czekać aż operacja się skończy. Pomyślałam, że zadzwonię po przyjaciół. Po 5 minutach już wszyscy byli: Viola, Ludmi, Cami, Fran, Brodway, Leon, Diego, Tomas
i Marco, a Fede nie było (dziwne).
-Co się stało??!!!-pytali wszyscy.
-Było tak, że wyszłam od Violi-zaczęłam opowiadać-i potem weszłam do mieszkania zawołałam Maxiego i gdy nie odpowiadał poszłam do sypialni i tam zastałam leżącego go na ziemi nieprzytomnego i posiniaczonego.-zaczęłam płakać. Wszyscy mnie przytulili. Z sali wyszedł lekarz i oznajmił, że jedna osoba może wejść do Maxiego, oczywiście ja weszłam,
zobaczyłam Maxiego w strasznym stanie, ale dobre chociaż to że żyje. Po 2 minutach zaraz weszła pielęgniarka i powiedziała, że Maxi musi odpocząć i można przyjść dopiero jutro. Wyszłam z sali opowiedziałam, że jest w strasznym stanie i mogę przyjśc dopiero jutro.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że rozdzialik się podobał. Dziś tylko z perspektywy Naty. Do zobaczenia
w następnym rozdziale.
Pyśka <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz